Przejdź do głównej zawartości

SMP, czyli Spotkanie Młodzieży Pijarskiej

   Widzę, że Pat zaczęła pisać posta, ale na razie świeci on pustkami XD Nawet jej za to nie ochrzanię, bo mamy niezły zapiernicz w szkole. No delikatniej już nazwać się tego nie da. Informacja dla wszystkich gimnazjalistów (a konkretniej dla dwóch roczników, które pozostały, bo to gatunek wymierający) - nie, nie chcecie już kończyć gimby i iść do liceum. Uwierzcie, NIE CHCECIE. W gimnazjum uczyłam się dobrze. Nie byłam jakaś wybitna, ale czerwony pasek (nie, nie na tyłku) miałam, a testy gimnazjalne zdałam naprawdę świetnie. Więc jak ktoś mi wytłumaczy, czemu teraz trójka to dla mnie wielki sukces i marzenie, to będę wdzięczna. Aktualnie wracamy do domów siadamy i same nie wiemy za co się zabrać. Tego jest tyle, że żeby się ze wszystkim wyrobić trzeba zarywać nocki a i tak piątki nie będzie. Nawet nie liczcie na to, że nauczyciel wam w czymś pomoże. To już nie te czasy. Oczywiście jest parę wyjątków, które wszyscy uwielbiamy, ale no... To rzadko spotykane. Zazwyczaj nauczyciel bardziej wam namiesza i wmówi ci, że jesteś po prostu tępa niż w czymś pomoże. Jeśli chcesz się czegoś nauczyć to uczysz się sama. W domu oczywiście, bo w szkole robisz jakieś bezsensowne rzeczy i notatki, z których nic nie wynika. Wszystkim pierwszoklasistom życzę szczere powodzenia. Trzymam za was kciuki. Może do końca roku nie wpadniemy w depresję.

   Przechodzę już do tematu głównego, a konkretniej naszego wyjazdu na SMP do Krakowa. SMP, co to w ogóle jest? Rozwijając ten skrót dowiemy się, że jest to Spotkanie Młodzieży Pijarskiej. Każdy kto jest w jakiś sposób związany z Pijarami, jest uczniem, absolwentem, przyjacielem, drugą połówką jakiegoś ucznia może przyjechać do Krakowa, aby połączyć zabawę z modlitwą. W tym roku, w siedemnastej już edycji, która trwała trzy dni, poznałam wiele nowych ciekawych osób. To jest coś naprawdę niesamowitego. Spotkanie z taką ilością ludzi, gdzie każdy jest dla każdego życzliwy, każdy stara się integrować, gdzie nie ważny jest wiek, pochodzenie, majątek, czy cokolwiek innego. Jesteś ważny ty jako osoba i to co ty możesz przekazać tym ludziom. Polecam wam zajrzeć na kanał Młodzieży Pijarskiej na YT, jeśli chcecie zobaczyć urywki z naszego spotkania. Tegoroczne hasło brzmiało "#CoMuDasz". Odnosiło się do słów św. Józefa Kalasancjusza "Nic nie dałeś Chrystusowi, jeżeli nie dałeś Mu całego serca.". Tak po krótce, św. Józef Kalasancjusz jest, a w sumie był 😂, założycielem szkół pijarskich i jest swoistym patronem pijarskich uczniów i nauczycieli. 😇
   W spotkaniu biorą udział szkoły Pijarskie nie tylko z Polski, także np. z Węgier. Jest więc śmiesznie, bo czasem jest problem ze zrozumieniem się. Jestem naprawdę pod wrażeniem organizacji, gratuluję wszystkim animatorom, że dali radę i nie padli gdzieś w połowie, tylko wstawali o czwartej rano i robili nam kanapki. Jeśli w ogóle się kładli, bo to jest prawie niewykonalne. Brawa dla nich, naprawdę podziwiam. Chcecie wiedzieć co konkretnie się działo? Nie ma sprawy, zaczynamy.
   Wyjechaliśmy w piątek przed południem. Jako absolwentki opuściłyśmy dzień w szkole i nadrabiamy to do tej pory. Z Bolesławca do Krakowa trochę jest, jechaliśmy jakieś... siedem godzin? Głowy nie dam, ale pewnie coś koło tego. W autobusie siedziałam z Patką. W sumie nie pamiętam co robiłyśmy, ale znając nas nie było to normalne 😂 Oczywiście obowiązkowo zahaczyliśmy o McDonald... Jak wycieczka to wycieczka! :P Na miejsce dojechaliśmy gdzieś o osiemnastej i mieliśmy chwilę na rozlokowanie się w 'pokojach'. Za nasz pokoje robiły klasy szkolne, za szafy walizki i torby, a za łóżka - karimaty i materace. Wszystkie z dziewczyny (coś około 20) z naszej grupy były w jednej klasie. Na plus było to, że miałyśmy blisko prysznice. (O obozach łazienkowych opowiem później!) Dostaliśmy też prezencik. SKARPETY PIJARSKIE!!! Wiecie, że to Pijarzy zapoczątkowali skarpety do sandałów? A teraz sprzedam wam trik na poznawanie nowych osób. Jako, że jestem na diecie bezglutenowo-bezjajeczno-bezlaktozowej i Bóg wie jakiej jeszcze to musiałam jeść swoje kanapki. Wzięłam dżem i wszystko było fajne, dopóki nie ogarnęłam, że nie wzięłam noża... Więc trzeba było ten nóż zdobyć. A jako, że animatorzy mają wszystko, a ich głównym miejscem dowodzenia była kuchnia... No to poszłyśmy tam z Pat i Darią. I oczywiście jakiś chłopak się nas spytał czego szukamy. Słuchajcie, najlepszy tekst ever... "Emm, wiem jak to brzmi, ale chciałam pożyczyć nóż" Ogólnie reakcja niesamowita. Ale tym tekstem zyskałam przepustkę do kuchennej krainy animatorów 😏😂 Gadałyśmy z tym chłopakiem jakąś godzinę a później udałyśmy się na oficjalną kolację i rozpoczęcie SMP. Odbyła się też prezentacja grup. Na szczęście w tym roku nie musiałyśmy nic robić, w to bawią się u nas tylko trzecie klasy. Każda szkoła miała przedstawić przydzielonego świętego. Jeśli kogoś to zainteresuje, to filmik z tego też znajduje się na YT. Póżniej mieliśmy konferencje i czuwanie. Czuwania są świetne, ale czasem naprawdę dają człowiekowi w kość. Zwłaszcza w połączeniu ze spowiedzią pijarską. Jest czas przemyśleć wszystko i po prostu czasem nie da się nie płakać. To trafia do każdego. Cisza nocna teoretycznie zaczęła się jeszcze przed północą, ale zamknęliśmy się w jakiejś szatni, schowku na miotły, czy co to było i siedzieliśmy tam do czwartej. Bo o czwartej poszłyśmy się kąpać. Z łazienkami sytuacja jest taka, że pryszniców jest sześć. A dziewczyn z 400. Wieczorem po prostu nie idzie się tam dopchać. Więc albo idziesz w środku dnia, albo w środku nocy. Ewentualnie myjesz włosy w umywalce... Takie rzeczy to też już norma. Więc poszłyśmy spać na jakieś cztery godziny. Było mega zimno w nocy, bo miałyśmy chyba otwarte okno. Ogólnie dzień uważam za bardzo udany.
~Lily

   Standardowo dorzucę swoje trzy grosze. Pierwszy dzień jest zawsze dniem, gdzie większość osób skacze z radości, jest głośno, czasami nawet wzruszająco. Dlaczego? Poniewaź wiele "pijarskich dzieci" jeździ na różne pijarskie czy katolickie spotkania, a gdy przyjeżdżają i mają okazję się spotakć to gdy wejdą do wielkiego holu słychać tylko piski i okrzyki radości na widok kogoś, z kim się nie widzieli parę miesięcy. Niesamowity widok.😍 Mówię Wam. Co do poznawania osób, zauważyłam, że przez rok stałam się bardziej otwartą osobą. Nie miałam problemu z rozmową z obcymi ludźmi, co jeszcze na zeszłorocznym SMP, było dla mnie dużym problemem. Otwarcie się na ludzi. Polecam 👐🏻
Trochę skaczę po tematach, wybaczcie, ale Lily opisała więkoszość a ja dodaję to o czym zapomniała😛 Więc, może się zastanawiacie, może nie, o co chodzi z tą pijarską spowiedzią. Jest to rozmowa. Tak, po prostu. Wyobraźcie sobie coś takiego : W naprawdę dużej sali jest dużo młodych ludzi, ciemno, jedynym źródłem światła są świeczki poukładane przed "ołtarzem" ,na którym ustawiony jest Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie, śpiew, klimat, atmosfera modlitwy i zamyślenia. Dookoła sali, w odpowiednich odstępach porozstawiane są po 2 krzesła, a przed nimi zapalona świeczka. Na jednym siedzi Ojciec Pijar, drugie jest przygotowane dla Ciebie. Możesz przyjść, wyspowiadać się, porozmawiać o swoich problemach, strapieniach, o czymkolwiek. Nikt Ci nie zabrania płakać. Gdy polecą Ci łzy, Ojciec poda chusteczkę nawet .😂 Nigdy wcześniej żadna z nas nie miała styczności z takim rodzajem spowiedzi, dlatego tę rozmowę nazywamy właśnie pijarską. Może w Waszych parafiach też takie są...?
~Patka

   W sobotę wstałyśmy bladym świtem przed siódmą i zwlekłyśmy się z materaca. Jako że był to jedyny pełny dzień w Krakowie starałyśmy się z niego korzystać. Wpadłyśmy na śniadanie do animatorów, później byłyśmy na konferencji i spotkaniu w grupach. Tu nasze drogi troszkę się rozeszły więc będziecie mieć opowieść z dwóch perspektyw.
Grupa, w której byłam, nie była zła. Może miałam trochę cichych i nieśmiałych animatorów, ale ogólnie fajnie się gadało. Na spotkaniu mieliśmy poruszyć temat wspólnoty pijarskiej, chociaż moim zdaniem od tych tematów ważniejsza jest integracja. Ja nabrałam jakiejś wewnętrznej pewności siebie i nakręcałam rozmowę a później zagadałam do dwójki z Elbląga i umówiłam się na spotkanie, które niestety nie doszło do skutku. Ale było ciekawie.
~Lily

  Z wielkim bólem i żalem przyznaję, że spotkanie w grupie, w której byłam było po prostu nudne. 😭 Doszłam do wniosku, że nie wszyscy animatorzy nadają się do wszystkiego, niestety. Cóż, przemyślałam sama te kilka rzeczy w czasie tych 45 minut. W tamtym roku nauczyłyśmy się gry "białoruskie dzieci", która zrobiła furorę w naszym kręgu znajomych. 😂 Niestety nie wytłumaczę Wam jej przez internet, kiedyś wrzucimy jakiś filmik jak gramy. 😉
Udaliśmy się na podwórko, na obiadek, z którym zawsze są duże problemy, bo ilość osób jest duża. Prawie 700 osób!!! Nie powiem wam co było do jedzenia, bo nie pamiętam, ale na pewno było pyszne, ale powiem Wam co było później. Podzieliliśmy się na grupy, bo kto to widział iść taką wielką bandą w miasto😂 i wyruszyliśmy na pielgrzymkę po Krakowie - "Śladami Kalasancjusza".
Standardowo w sobotę jest msza z biskupem, po niej Przegląd Piosenki Religijnej i coś na co wszyscy czekają z niecierpliwością...ZABAWA CHRZEŚCIJAŃSKA! Co to? 😂 Inaczej to po prostu zabawa taneczna. Animatorzy stoją na scenie pokazują ruchy, a wszyscy tańczą. W holu, na balkonach, tam gdzie jest miejsce. 😛 Powiem Wam, że można wtedy spalić kilka kilo (potwierdzone info). 😂  "Do tańca i do różańca", tak, po, często szalonej, zabawie przychodzi czas na skupienie, czyli kolejne czuwanie. Z tą różnicą, że trwa ono do 2 w nocy, czasami dłużej, do ostatniej osoby. Ze względu na to, że w czasie trwania SMP, miałam pewne problemy, nie wytrzymałam i musiałam wyjść z sali. Na podwórku było...zimno to mało powiedziane. Miałam plan uspokoić się i wrócić na czuwanie, o czym oczywiście poinformowałam Lily. Niestety, a w sumie raczej stety, plany pokrzyżował mi pewien przystojny pan...😏 Okazało się, że tegoroczny absolwent pijarskiego liceum w Krk. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo to tajne przez poufne.😅 Jednak nie mogę pominąć tego, że byłam w tak ciężkim szoku, że zainteresował się dlaczego siedzę załamana na schodach, że zapomniałam jak ma na imię po 2 sekundach od tego, jak się przedstawił...Poznajcie mistrza. 😛 Na czuwanie nie wróciłam, poznałam kilku animatorów, "montowałam" filmik, spać poszłam po 4... Najfajniejsze jest to, że wzbudził we mnie takie zaufanie, że noc, która zapowiadała się beznadziejnie, stała się magiczna❤️...
   Ze względu na sobotnie wydarzenia, poranne wstanie przed 7 było prawie niewykonalne, ale dałyśmy radę. 💪🏻 Niedziela jest dniem "smutnym", od obudzenia się. Rano mamy mszę w najbliższej parafii pijarskiej, a po niej...zakończenie SMP 😭 I wtedy każdy zaczyna odliczanie do kolejnego spotkania. Po obiedzie przychodzi czas na pożegnania, wymianę numerów (lub fejsbuków😂). I każdy rusza w swoją stronę...Znaczy my zahaczamy o Katowice, bo odwozimy katowickich pijarów "do domu". Podróż powrotna jest ciężka, bo w głowie kołacze się myśl, że następnego dnia trzeba wrócić do rzeczywistości, szkoły, niestety już nie pijarskiej...Co nie zmienia faktu, że uwielbiamy jeździć z Pijarami, bo naprawdę warto. 😁
   Jakiś taki długi wyszedł ten wpis. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłyśmy. Jeśli macie jakieś pytania, uwagi albo chcecie po prostu z którąś z nas (albo obiema) popisać to piszcie w  komentarzach lub na maila (mnie można znaleźć także na Facebook'u). Będziemy wdzięczne! Na dzisiaj koniec, miłego weekendu! 😘
~ Patka

Love,
Lily, Patka xoxo



                                                                

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wyjazd do opery

Tydzień temu, w sobotę, byliśmy z ZPiT Mały Bolesławiec na występie w operze wrocławskiej na X Festiwalu Tradycji Dolnego Śląska. Było to dla nas wielkie wyróżnienie, gdyż zostaliśmy tam zaproszeni, a nie wpisywaliśmy się na siłę. Był to nasz drugi występ w tym miejscu. Dwa lata temu pojechaliśmy prezentować tam wiązankę tańców dolnośląskich, w tym roku przedstawialiśmy Kaszuby.  Film z festiwalu Możecie zgadywać gdzie jesteśmy <3 Opera jest ogromna. Scena jest dużo większa niż w naszym bolesławieckim teatrze. Jednak udało nam się ją zagospodarować. Był stres, ale to oczywiste, w końcu widownia była pełna. No i było kilka wpadek, dużo improwizacji. Pati miała przyjemność dostać główną rolę w całej prezentacji, jestem pewna, że opowie wam jakieś szczegóły. Dużo czasu spędziliśmy za kulisami, nie ma tam nic szczególnego. No chyba, że chcecie zobaczyć magazyn peruk i zarostów 😂 Niestety drzwi były zamknięte i nie udało nam się tam wejść... :( Sama opera jest piękna. Naprawdę...

Wernisaż

Piękna ja na plakacie. Tylko trochę wyglądam jakbym chciała kogoś zamordować. Ostatnio jestem strasznie zabiegana. Dużo rzeczy się dzieje. Wiecie, nowa szkoła i te sprawy. Ciężko czasem pogodzić ze sobą wszystkie zajęcia. W piątek miałam wernisaż z wakacyjnych warsztatów. Był on podzielony na dwie części. Pierwszą był pokaz strojów, a właściwie instalacji, wykonanych przeze mnie i moje koleżanki. Wiele razy występowałam na scenie w teatrze, ale co innego wyjść z całą grupą, a co innego samemu. Zwłaszcza, że nigdy nie wiadomo jak ludzie zareagują. Nie ukrywajmy, było to coś innego. Pokaz zatytułowany "Dźwięk sztuki" okazał się jednak dużo lepszy niż mogło nam się wydawać. Mimo stresu dałyśmy z siebie wszystko i dostałyśmy owacje na stojąco. Ponoć będzie powtórka, bo ktoś chce to nagrać. Jestem z nas dumna. Zwłaszcza, że nie byłyśmy do tego wszystkiego przekonane. Na sam koniec miała miejsce mała sesja zdjęciowa, a moja kochana siostrzyczka weszła na scenę i wręczyła mi ...